Tu nas znajdziesz

Polecamy

Akademia na Facebooku

12
2010

BŁĘDY POPEŁNIANE W TRAKCIE WYCHOWYWANIA SZCZENIĄT – ESEJ autor: Akademia Psa i Kota    data dodania: 01.12.2010

przeczytajto-1ab

Jestem szczęśliwą właścicielką dwuletniego labradora retrievera – Luxora. Mój pies świadczy o mnie. Czuję się osobą w pełni odpowiedzialną za jego zdrowie, zachowanie w domu i poza nim, oraz, co tu dużo ukrywać… za jego szczęście. Tak! Zależy mi na tym, aby mój był szczęśliwy. Sądzę, że najlepsze co mogę dla niego zrobić w tym temacie, to pozwolić mu być psem… od początku do samego końca. Szanuję „inność” jego gatunku i nie oczekuję, że przyjmie cechy ludzkie, gdyż jest to niemożliwe. Skoro on nie potrafi odbierać świata „okiem człowieka”, to ja staram się patrzeć na niego „psim okiem”.

Wychodząc na dwór z moim psem „wyłączam się” na świat. Cała moja uwaga, koncentracja skupiona jest na Luxorze. Potrafimy razem wspaniale spędzać czas, bawić się (bo inaczej tego nazwać nie można) w szkolenie, w ganianego czy aportować. Dodatkowo staram się, w miarę możliwości, zapewnić mu codzienną porcję zabaw z jego psimi przyjaciółmi. Bardzo często spotykam się z pytaniami „Co Pani robi, że ten pies patrzy w Panią jak w obrazek?”, „Co Pani robi, że on tak słucha?”. Zawsze wtedy odpowiadam „To ja słucham mojego psa, a on tylko odpowiada mi tym samym”.

Moim zdaniem kłopoty zaczynają się w momencie, gdy mały szczeniak trafia do nowego domu. Już po kilku dniach można zauważyć, że cała ciężka praca psiej mamy poszła na marne. Na „dzień dobry” cała rodzina zachowuje się nienaturalnie. Wszyscy biegają po domu, biorą psa na ręce, kładą na miejsce, wydają zbyt głośne dźwięki. Poza tym zasypują psa „toną” zbędnych zabawek, piszczą mu nad uchem, rzucają piłeczki itp. Czy ktoś się zastanawia, co czuje wtedy pies? Czego on się w ten sposób uczy? Po kilku dniach w nowym domu szczenię nazwane jest „rozrabiaką”. Na widok człowieka biegnie do niego, łapie ząbkami za nogi i ręce, jest przy tym bardzo akustyczny. Dlaczego? Bo sami właściciele go tego nauczyli. Zachowując się głośno i nienaturalnie w stosunku do niego. Chcąc po jakimś czasie oduczyć gryzienia po rękach, człowiek daje psu „klapsa” w kufę lub zad. W ten sposób pies się uczy uciekać przed podniesiona ręką, lub robić rewelacyjne uniki. Zbyt często spotykam psy, które na widok podniesionej ręki robią błyskawiczny „skok w bok”. Kolejnym problemem są zabawki. Pełno ich, porozrzucanych po całym domu. Spotykam się z właścicielami, którzy w ramach tychże dawali psu stare pluszowe maskotki swoich dzieci, a następnie karcili psa za pogryzienie nowego misia dziecka. Podobnie wygląda sprawa z „piłeczkami” zrobionymi ze starych skarpetek. Następstwem jest karcenie psa za „porwanie” nowych skarpetek pozostawionych przypadkiem przez właściciela. Pies nie ma poczucia wartości! Nie odróżnia starej skarpetki czy misia od rzeczy nowej. Zostawiając pełno zabawek w całym domu właściciel daje psu ciche przyzwolenie na zabieranie i gryzienie wszystkich przedmiotów luzem leżących na podłodze. Karcąc psa za wzięcie rzeczy, zdaniem człowieka zabronionej, uczy go, aby ten na przyszłość biorąc przedmiot z podłogi uciekał, co sił w nogach z pola widzenia właściciela. Przez takie zachowanie słabnie więź między psem a przewodnikiem, która tak na dobrą sprawę jeszcze się nie zawiązała. Pies zrozumiał tyle, że zbliżający się do niego człowiek może zapowiadać kłopoty.

Następnym problemem, jaki stwarzają psy jest tzw. „żebranie” przy stole. Mały szczeniak, nowy dom… rodzina zasiada przy stole w celu konsumpcji. Węch psa nie myli…,coś ładnie pachnie…, więc idzie „za nosem” sprawdzić co to takiego? Właściciele widzą swojego kochanego maluszka, jak patrzy i prosi o jedzenie… jest taki słodki… Kto się oprze? Przy kolejnym posiłku zajmie tą samą pozycję, bo przecież za pierwszym razem został cudownie nagrodzony.

Kolejną sprawą jest załatwianie się psa poza domem. Każdemu właścicielowi zależy, aby psiak jak najszybciej załatwiał swoje potrzeby na dworze, co więcej, chciałby jeszcze, aby pies bodaj piśnięciem zasygnalizował potrzebę wyjścia. Szczeniak piśnie pod drzwiami i już natychmiast, w oprawie ogólnego chaosu, zostaje znoszony na dwór. Sytuacja powtarza się wielokrotnie, tworzy się schemat – piśnięcie pod drzwiami = wyjście na dwór. Hmm… ale frajda dla psa… co więcej, pies zrozumiał, że stał się decydentem w sprawach spacerów.

Takich przykładów jak powyższe jest całe mnóstwo. Chociażby sprawa powrotów do właściciela na spacerach. Ileż to widzę psów, które wychodzą na dwór tylko na smyczy. Na pytanie, dlaczego pies nie biega luzem, właściciele odpowiadają: – Bo nie wraca jak go wołam! A dlaczego pies nie wraca? Bo sami go tego nauczyli… oczywiście nieświadomie, ale jednak. Za każdym razem, gdy pies do nich wracał na zawołanie, zapinali go na smycz i tym samym kończyli spacer. W końcu pies doszedł do wniosku, że powroty do właściciela są nieopłacalne i przestał przychodzić.

Zdarzają się też sytuacje, w których właściciele jak opętani, ganiają swoje psy chcąc je złapać. Zaczynają wtedy krzyczeć, gestykulować, a jak już w końcu dopadną „niegrzecznego” podopiecznego, to dają mu lanie. Z takiej lekcji pies wynosi bardzo wiele:

  • Mam trzymać się z dala od „pana”,
  • Gdy zaczyna krzyczeć – mam udawać głuchego,
  • Gdy biegnie w moją stronę, mam wiać jak najszybciej, skakać, uciekać, robić uniki, bo inaczej źle się skończy…

Ile widać przypadków, w których to właściciel sam uczy psa strachu przed nieznanymi sytuacjami, czy też innymi psami. Gdy zwierzę po raz pierwszy stanie w obliczu czegoś nowego, może to spowodować u niego reakcję stresu. To, w jaki sposób sobie z tym stresem poradzi, zależało będzie od reakcji właściciela. A co zrobi właściciel? Podejdzie do psa, zacznie go tulić, głaskać i mówić ciepłym głosem: – Nie bój się, to nic strasznego, no nie bój się… Tym samym nagradza psa za taką postawę i tylko na przyszłość pogłębi reakcje stresowe.

Na zakończenie powiem, że mam do czynienia z wieloma psami i ich właścicielami. Gdy ktoś prosi mnie o pomoc – nigdy nie odmawiam. Zawsze mam nadzieję, iż otworzę komuś oczy na ten lepszy świat. Na świat bez zazdrości, poczucia wartości i czasu, na świat jasnych i zrozumiałych zasad… po prostu na psi świat… Właściciele słuchają tego co mówię, ale nie zawsze „słyszą”. Nie zawsze wierzą, iż można wychować psa nie uciekając się do siły fizycznej i przemocy. Cytuję wtedy słowa zaczytane kilka lat temu na jakiejś stronie internetowej. Cyt. „…To oczywiste, że trzeba karcić! Ja najbardziej lubię używać do tego gazety zwiniętej w rolkę. Najlepiej jak gazety leżą w różnych miejscach domu, bo wtedy szybko weźmiemy ją do ręki, gdy pies zrobi coś nie tak. Więc następnym razem, gdy twój pies zrobi coś nie tak, albo nie będzie ciebie słuchał, weź szybko gazetę i uderz się parę razy w głowę mówiąc: „kiepski nauczyciel, kiepski nauczyciel, kiepski…” [Roy Hunter, „O karceniu”]

Aleksandra Zawadzka-Glinka

FreshPixels - profesjonalne projektowanie stron www oraz skrek / theme do Wordpressa Ldz