Tu nas znajdziesz

Polecamy

Akademia na Facebooku

Ola Zawadzka-Glinka

Kochać zwierzę to wspaniałe uczucie, ale kochać – i rozumieć je wzmacnia te więź na wieki, uszlachetniając tym samym to, co zwykle prozaicznie nazywamy „posiadaniem” czworonoga – myśl ta towarzyszy mi odkąd pamiętam. Obserwacja zachowań naszych pupili jest wielce pomocna, ale niewystarczająca, aby można było zwierzęciu pomóc. Problemy, bowiem nie są związane tylko i wyłącznie w zewnętrznym (dostrzegalnym gołym okiem) sposobem zachowań. Sedno ich leży głębiej – wewnątrz organizmu. Aby móc sprostać problemom, musiałam podjąć naukę dotyczącą bezpośrednio zachowań zwierząt oraz procesom ich uczenia się. Po ukończeniu w latach 2007 – 2008 kursów: „Think dog” – An intermediate award in canine behaviour and training, „Szkolić pozytywnie” – praktyczny kurs pracy z psem, „Szkoła dla psów”, uznałam, iż w pełni mogę się zaangażować w profesjonalną pomoc dla zwierząt i ich właścicieli. Relacje pomiędzy zwierzęciem, a właścicielem są tak istotne i silne, iż nie sposób jest pominąć w procesie szkolenia choćby jednej z tych stron. Kompletna i profesjonalna pomoc polega na dotarciu poprzez właściciela do psa, a co za tym idzie na zobrazowaniu i wyjaśnieniu właścicielowi sedna problemu. Mając na względzie fakt, iż każdy człowiek jest inny i każdy uczy się w inny sposób staram się prezentować wiedzę w różnoraki sposób tak, aby dla każdego człowieka z osobna była ona dostępna i zrozumiała.

W końcu to właściciel jest osobą, która „uszlachetniać” będzie wieź ze swoim czworonogiem, a ja tylko wskażę drogę i sposób na łatwiejsze i skuteczne jej zbudowanie.

Moja praca jest moją pasją! Jest spełnieniem moich marzeń i czymś, w co wkładam dużo serca. Praca, którą wykonuję trwa ciągle, nie ma określonych godzin pracy, czasu wolnego z prostej przyczyny – mój dom jest pełen zwierząt. Szczęśliwych zwierząt!

Gdy wraz z rodziną podejmujemy decyzję o posiadaniu zwierzęcia kilka dni je obserwujemy zanim nadamy mu imię :). Bardzo lubię nadawać imiona swoim zwierzętom. Staram się, aby były one wyjątkowe i pasowały do danego „osobnika”. Opiszę je krótko zaczynając od tego, który zajmuje najwięcej miejsca w mieszkaniu.

Luxor – zrównoważony, prawie pięcioletni labrador retriever. Jest wyjątkowy i najwspanialszy, niestety chory. Uszkodzona wątroba, wada serca, padaczka i alergia to tylko niektóre z jego licznych schorzeń. Umiem żyć z chorobami Luxora, czasami zupełnie o nich zapominam i myślę wtedy, że mam zupełnie zdrowego psa. Choroba Luxora nauczyła mnie bardzo wiele. Zdałam sobie sprawę miedzy innymi z faktu jak bardzo ważna jest dieta psa i jak duży wpływ wywiera ona na zachowanie i samopoczucie zwierzęcia.

Kolejnym zwierzątkiem w domu jest Mini – roboczo zwana Śrubką:). Mini to kot dachowy. Niby zwyczajny, dla mnie jednak ponad przeciętny. Śrubka „wkręca” się dosłownie wszędzie. Gdy otwieram szufladę by sięgnąć notes już wiem, że będę miała problem z zamknięciem jej…w środku bowiem już znajduje się kot, szczęśliwy, że znalazł kolejne miejsce, które może służyć za tajne obserwatorium.

Świnka morska krótkowłosa znalazła się u mnie przypadkiem. Pojechałam kiedyś na bazar, by kupić jedzenie dla chomików i zobaczyłam JĄ…! Siedziała sobie w małej klateczce, trzęsła się z zimna. Gdy tylko włożyłam do klatki dłoń, weszła na nią, a zeszła dopiero w domu :). Po dwóch dniach odkryłam u niej silne właściwości uspokajające, dlatego też nadałam jej imię Melisa :). Melisa biega swobodnie po domu, a jej ulubionym zajęciem jest obgryzanie paznokci Luxorowi.

Mam jeszcze dwa gekony – waleczną Troję i obojętnego na wszystko Luzaka oraz chomika.

Wszystkie zwierzęta żyją w zgodzie i harmonii. No dobrze… prawie wszystkie! Kicia zdecydowanie ma ochotę upolować chomika.

FreshPixels - profesjonalne projektowanie stron www oraz skrek / theme do Wordpressa Ldz