Nasza oferta
Tu nas znajdziesz
Godziny pracy akademii
Akademia Psa i Kota
ul.Głowackiego 5a
91-754 Łódź
[ zobacz na mapie ]
Poniedziałek: 17:00 – 21:00
Czwartek: 17:00 – 21:00
Sobota: 09:00 – 14:00
E-mail: akademia@akademiapsaikota.pl
Konsultacje domowe umawiane telefonicznie w godzinach 10:00 – 20:00
Przyjaciele
Polecamy
Akademia na Facebooku
Pies asystujacy
Broadway – jeden dzień mojej pracy
Budzi mnie kręcenie się psa i zimny nos pukający mnie w twarz. To znak, że trzeba iść na krótki spacer. Zabieramy kilka smaczków, torebkę, żeby nie zostawiać po sobie bałaganu i pędzimy przed blok. Powtarzamy ten sam codzienny rytuał wsiadania do windy, potem wysiadania, schodzenia po schodach, a jak wracamy wchodzenia po schodach. Zasada jest jedna – pies przy nodze, nie wychodzi przed przewodnika, nie zostaje z tyłu. Muszę przyznać, że wychodzi nam to już bardzo dobrze. Wracamy po krótkim spacerze, szykujemy się do całego dnia. Jak każdy zapewne będzie pełen nauki, pracy i zabawy.
Na dziś zaplanowaliśmy pierwszy spacer w kamizelce z napisem „nie zaczepiaj mnie jestem w pracy” i logo fundacji „Pomocna Łapa”, do której należy Brodłej, a po południu spacer po lesie i pierwszą kąpiel w rzece.
Wczesnym przedpołudniem ruszamy na spacer, którego celem jest osiedlowy ryneczek, pełen ludzi, zapachów i niezwykle „atrakcyjnych atrakcji” dla każdego psa.
Kamizelka ma być informacją dla mijających nas ludzi. Sygnałem, że ciężko pracujemy, że nie należy nas zaczepiać, cmokać, przywoływać, pozwalać psom, żeby przywitały się z „grzecznym, ładnym labradorem”…
Ruszamy w kierunku ryneczku. Przejście dla pieszych mamy już opanowane – kiedy ja się zatrzymuję, Broadway siada i patrzy co robię. Zmienia się światło, ruszamy razem przed siebie, pies oczywiście przy nodze. Na ryneczku jest pełno ludzi, zapachów, dlatego podaję psu smaczki. Uczymy się nie zwracać uwagi na otoczenie, tego aby pies koncentrował swoją uwagę wyłącznie na mnie (przewodniku). To chyba najtrudniejsza nauka ze wszystkich, które nas czekają. Jestem tak bardzo skupiona na zachowaniu Broadway’ja, że nie zauważam sąsiadów, którzy mówią mi „dzień dobry”. Zakupów też nie robimy, to później, jeszcze trochę nauki przed nami. Teraz Broadway poznaje nowe miejsce i uczy się jak się zachować.

Wracamy do domu zmęczeni, ale zadowoleni. Niby taki krótki spacer, a tyle ciekawych rzeczy dla psa i tyle mojej uwagi skupionej na Broadway’u. Teraz jest czas na odpoczynek. Przyszły pies asystujący jest tak zmęczony, że nie reaguje na przechodzącego dumnie przed jego nosem kota. Głaszczę delikatnie psa, nagradzając jego zachowanie. Najcieplejsze godziny dnia spędzamy w domu, odpoczywając.
Po południu wsiadamy do auta i jedziemy na spacer. I znowu ten sam rytuał: winda, schody, drzwi, otwieranie auta, wskakiwanie do środka – jedziemy na spacer. Spotykamy się ze znajomymi, którzy mają dwuletnią córeczkę. Dla mnie, jako trenera pojawia się wielkie wyzwanie – jak skupić uwagę psa? jak oderwać go od wesołej, biegającej dwulatki? Na szczęście Brodłej to bardzo pojętny pies i dużo już umie. Poza tym za każdym razem, gdy zaczyna interesować się dzieckiem, przywołuję go do siebie. Kolejnym punktem tego spaceru jest bieganie po łące. Pies nie zwraca uwagi na ludzi, którzy nam towarzyszą. Od czasu do czasu spontanicznie podbiega do mnie, a ja za każdym razem nagradzam takie zachowanie. I to jest w sumie pierwszy moment, kiedy rozmawiam z przyjaciółmi. Dochodzimy do rzeki, daję komendę – „biegaj”, pies rozpędzony wpada do wody, merda ogonem, skacze, pływa. Co jakiś czas podbiega do nas i otrzepuje się z wody. Leśnymi ścieżkami wracamy do samochodów i jedziemy do miasta.

Jest wieczór, pies ledwo stoi na łapach ja ledwo trzymam się na nogach. Nadchodzi czas odpoczynku. Leżymy, a ja robię w głowie podsumowanie dnia, co nam wyszło, co nie? Co musimy poprawić, co sprawia nam jeszcze największy problem?
Przyjdzie czas na naukę podawania przedmiotów, gaszenia i zapalanie światła, chowania się pod wózek, zdejmowania ubrania, ale to jeszcze przed nami. Broadway ma przecież dopiero 5 miesięcy. Zasypiam spokojnie, obok łóżka w kojcu Brodłej. Słyszę jak mruczy przez sen i widzę jak rusza łapkami, ciekawe co mu się śni? Chodzi po ryneczku, a może pływa w rzece?
Pies asystujący
Pies asystujący to pies, który pomaga osobie niepełnosprawnej. W życiu codziennym jest pomocnikiem, towarzyszem, przyjacielem. Dzięki pomocy psa asystującego osoba niepełnosprawna staje się bardziej samodzielna i niezależna. Nie musi czekać na pomoc innego człowieka. A wszystkie te czynności, które wymagają pomocy opiekuna może wykonywać merdający ogonem pies asystujący. Podawanie przedmiotów, otwieranie drzwi, zdejmowanie ubrania, zapalanie i gaszenie światła to tylko kilka z jego umiejętności.
Ostatnie zmiany w polskim prawie pozwalają na to, aby trener psa asystującego mógł z nim wejść do miejsc publicznych, np. do sklepu, kina, restauracji. Pies w pracy jest ubrany w odpowiednią kamizelkę i posiada ważną legitymację(załącznik – ustawa).
Droga do zostania psem asystującym jest długa i wymaga wielu psich kroków oraz niezwykłego zaangażowania trenera i….. jego rodziny. W szkoleniu psa uczestniczą praktycznie wszyscy ci, z którymi pies się spotyka. Najważniejszym założeniem szkolenia psa jest to, aby był on przewidywalny i bezpieczny dla otoczenia.
Po specjalistycznym szkoleniu przez trenera, które trwa około dwóch lat, pies jest przekazywany osobie niepełnosprawnej. W ostatnim etapie szkolenia psy są odpowiednio przygotowywane pod względem indywidualnych potrzeb swoich nowych opiekunów. Przekazanie psa trwa około pół roku. W tym czasie nowy przewodnik uczy się zasad postępowania z psem. Uczy się jego potrzeb. Z drugiej strony pies poznaje swojego nowego przewodnika, uczy się nowych komend. Wszystko to odbywa się pod czujnym okiem trenera.
Głównym założeniem przy doborze psa i przewodnika jest to, aby razem tworzyli zgrany i zadowolony zespół. Cały czas pamiętamy o tym, że pies jest psem, a jego praca nie może trwać całą dobę. Dlatego zwracamy szczególną uwagę na potrzeby psa, bo tylko „szczęśliwy pies” może być dobrym psem asystującym.
Fundacja Pomocna Łapa po przekazaniu psa, jest w stałym kontakcie z osobą niepełnosprawną. Trenerzy o każdej porze służą radą i pomocą.
W Polsce nie ma jeszcze „emerytów” wśród psów asystujących. Właścicielem psa jest Fundacja. Gdy pies będzie musiał udać się na zasłużoną emeryturę, może pozostać ze swoim przewodnikiem, oczywiście pod warunkiem, że będzie on mógł zapewnić mu odpowiednią opiekę. Pies może też być przekazany przez Fundację do rodziny zastępczej, która zaopiekuje się „psim emerytem”.
Więcej o PSIE ASYSTUJĄCYM znajdziesz na www.pomocnalapa.pl
Galeria:


